tło
OsobyKalendariumŚrodowiskaWybory '89Wybory '90WspomnieniaGalerie
   Szukaj

Pomóż uzupełniać i poprawiać stronę

Pierwsze reakcje senatorów i posłów Solidarności


[w:] Karta’89 nr 15 (8.06.1989).

Roman Ciesielski

Jak Pan Profesor przyjął tak miażdżące zwycięstwo „Solidarności”?

- Z zadowoleniem i pewnym zaskoczeniem. Zaskoczeniem, że tok wysoko, zadowoleniem, że ludzie po raz pierwszy mogąc wybierać swobodnie, wybrali naszą drużynę.

Co Pan robił, kiedy doszły do Pana pierwsze wiadomości?

- Przecież oficjalnych wyników jeszcze nie ma. Oczywiście dzwonili znajomi i był telefon od męża zaufania, że spływające protokoły mówią o dużym zwycięstwie „Solidarności”. Może to dziwne, ale w tej chwili nie pamiętam co wtedy robiłem.
Nie, niczego nie odtańczyłem. Chociaż oczywiście, cieszyłem się bardzo. To nie jest zwycięstwo poszczególnych ludzi. To jest zwycięstwo nas wszystkich.

Krzysztof Kozłowski

Jak przyjął Pan tak zdecydowane zwycięstwo „Solidarności”?

- Spokojnie... spokojnie, dobre, wiadomości trzeba przede wszystkim przyjmować spokojnie. Płakać i narzekać, okazywać emocje można w złych sytuacjach, nigdy dobrych. Nie po to wygraliśmy, aby wpadać w euforię, czy jak to się teraz nazywa ładnie „tryumfalizm".

Gdzie Pana zastały pierwsze wiadomości?

- Spałem. O 4 rano zadzwonił Jaś Rokita, że grozi nam i miażdżące zwycięstwo. Owszem przejąłem się, ale spałem dalej.

Józefa Hennelowa

Jak przyjęła Pani wiadomości o tak zdecydowanym zwycięstwie „solidarności”?
Kiedy i gdzie usłyszała Pani o tym po raz pierwszy?

Wiadomości dochodziły do mnie etapami od mężów zaufania. Decydujący był telefon ze Skawiny. Spotkanie przedwyborcze było tam dosyć nieudane, ludzie wydawali się apatyczni, bierni. Więc kiedy usłyszałam, że jest tyle głosów na mnie i Rokitę, wiedziałam, że gdzie indziej nie może być gorzej. Meldunki z nocy pozwoliły zorientować się co do własnej osoby. Rano do „Tygodnika" napłynęły dane dotyczące całej drużyny.
Satysfakcja ogromna, że społeczeństwo odpowiedziało natychmiast takim ładunkiem zaufania, nadziei. Jeszcze raz po okresie apatii. Wzruszenie, że ta odpowiedź była tak jednoznaczna.

Gila i Nowaka ludzie nosili na rękach, czy to samo było w „Tygodniku”?

Nie, były kwiaty, uściski, szampan. Ale wieczorem przyszła do mnie grupa młodzieży ze śpiewem, z gitarą. Zamiast noszenia na rękach miałam serenadę.

Mieczysław Gil

Jak przyjąłeś tak zdecydowane zwycięstwo „Solidarności"?

- Z zaskoczeniem. Nie przewidywałem, że będzie tak duże. Oczywiście chciałem wygrać, ale tak wysoko moja wyobraźnia nie sięgała.

Co robiłeś w chwili otrzymania wiadomości?

- Spałem. Pierwsze informacje były w nocy, dzwonili znajomi z komisji, mówili, że przejdę wysoko. Rano zadzwonił Andrzej Potocki: „Mamy z Tobą problemy - 93,8 procent, ludzie pomyślą, że wracamy do propagandy sukcesu.” Na szczęście ostateczne wyniki okazały się niższe.
Oczywiście, te moje wysokie procenty są do podziału między wszystkich, którzy na to pracowali, przede wszystkim na nowohucką „Solidarność".

Chodzą słuchy, że ciebie wraz z Edkiem Nowakiem nosili na rekach?

- No, to trochę przesada, nie nosili, tylko podnieśli.

Edward Nowak

Jak przyjąłeś wiadomość o tak zdecydowanym zwycięstwie „Solidarności"?

- Radośnie. Zwycięstwo tak duże potwierdza coś bardzo ważnego. Ludzie mają dosyć dotychczasowego systemu i po raz pierwszy mieli okazję to powiedzieć. Czują się odpowiedzialni, chcą go naprawiać.
Są ludzie, którzy głosowali przeciwko nam, ludzie obojętni, może bojący się „Solidarności" czy nowego stanu wojennego? Tylko fakty mogą ich przekonać, spowodować, że staną po naszej stronie.

Kiedy dostałeś pierwsze wiadomości, co wtedy robiłeś?

- Spałem, pierwszy telefon był w nocy z jednostki wojskowej: „Pan Nowak? - Proszę Pana, u nas głosowało 200 żołnierzy, 190 za Panem i Gilem". Wtedy wiedziałem, że będzie dobrze. Następne wiadomości były już w Biurze Prasowym.
Zresztą te wyniki widziało się na ulicach. Ludzie wyglądali jakoś inaczej - rozradowani, uśmiechnięci.

A jak ci się chodzi po ulicach wyklejonych twoimi zdjęciami?

- Strasznie głupio. Cały czas obserwuje mnie Gil albo Nowak.

Jan Rokita

Jak przyjął Pan tak zdecydowane zwycięstwo swoje i „Solidarności"?

- To pewnego rodzaju zaskoczenie, szczególnie, że sukces odnosi się do całego kraju. Nie spodziewałem się, że możemy uzyskać 160 mandatów. Jest to dla mnie ważne, gdyż przejmowałem się twierdzeniem przeciwników, że udział „Solidarności" w wyborach będzie legitymizacją władzy. Jednak taki stopień zwycięstwa jest dowodem wymówienia posłuszeństwa przez społeczeństwo.

Gdzie dowiedział się Pan o wynikach wyborów i co wtedy Pan robił?

- Dowiedziałem się o 3.00 w nocy, w naszych punktach u Misjonarzy i św. Józefa, gdzie otrzymałem pierwsze wyniki. Następnie poszedłem spać i obudziłem się w południe.

Jerzy Zdrada

Jak przylał Pan tak zdecydowane zwycięstwo?

- Z dużą radością i pewnym zaskoczeniem. Liczyłem na duży nasz sukces, ale nie sądziłem, że będzie to połączone z porażką strony koalicyjno-rządowej, o takich rozmiarach. Jest to sukces „Solidarności", jako całości. I sukces tych kilku tysięcy ludzi uczestniczących w kampanii wyborczej, od osób plakatujących po wszystkie zespoły merytoryczne.
Składam im wyrazy podziękowania i wdzięczności za tak skuteczną, bezinteresowną i z zapałem wykonywaną pracę.

Gdzie dowiedział się Pan o sukcesie wyborczym i co wtedy Pan robił?

- Od 22.00 do 8 rano byłem na Manifestu Lipcowego w naszym punkcie informacyjnym z ludźmi, którzy mi bezpośrednio pomagali w kampanii wyborczej. Miałem olbrzymią przyjemność przyjmować pierwsze meldunki z Komisji Obwodowych Okręgu Śródmieście. Było to olbrzymie przeżycie widzieć z jaką satysfakcją moi mężowie zaufania przekazywali informacje o przebiegu i wynikach wyborów.

J. A. Kłoczowski OP:

Nie spodziewałem się że aż tylu ludzi w Polsce chce żyć w wolności. Martwi mnie, że aż tylu nie zgłosiło się do wyborów. Chcę 100% wolności dla 100% Polaków.

Wiceprzewodniczący MKO „Solidarność" - Andrzej Potocki:

To już nie jest 35% demokracji. Jest to wielkie referendum narodowe, w którym mogliśmy się swobodnie wypowiedzieć.

Maciej Szumowski

Tak wysoka wydana jest szokująca, jest zaskoczeniem nawet dla nas. Kolejnym zaskoczeniem jest niska frekwencja